Komputer osobisty nie żyje

Komputer jest martwy. Rosnąca liczba przenośnych, lekkich urządzeń zorientowanych na chmurę nie oznacza jedynie zmiany współczynnika kształtu. Zamiast tego obserwujemy bezprecedensowe przesunięcie władzy od użytkowników końcowych i twórców oprogramowania z jednej strony do dostawców systemów operacyjnych z drugiej — a nawet ci, którzy trzymają swoje komputery, są zamiatani. To trochę na lepsze, a dużo na gorsze.



Transformacja to jedna od produktu do usługi. Platformy, które kupowaliśmy co kilka lat — podobnie jak systemy operacyjne — stały się stałymi relacjami z dostawcami, zarówno dla użytkowników końcowych, jak i programistów. O tej nadchodzącej zmianie, napędzanej pragnieniem większego bezpieczeństwa i większej wygody, pisałem w mojej książce z 2008 roku Przyszłość Internetu — i jak go powstrzymać .

Od dziesięcioleci cieszymy się prostym sposobem, w jaki ludzie mogą tworzyć oprogramowanie i udostępniać je lub sprzedawać innym. Ludzie kupowali komputery ogólnego przeznaczenia — komputery PC, w tym komputery Mac. Te komputery były dostarczane z systemami operacyjnymi, które dbały o podstawy. Każdy mógł pisać i uruchamiać oprogramowanie dla systemu operacyjnego i pojawił się nieskończony asortyment arkuszy kalkulacyjnych, edytorów tekstu, komunikatorów internetowych, przeglądarek internetowych, poczty e-mail i gier. To oprogramowanie wahało się od wzniosłego przez śmieszne do niebezpiecznego – i nie było sędziego poza dobrym gustem i rozsądkiem użytkownika, z niewielką pomocą pobliskich nerdów lub oprogramowania antywirusowego. (Zadziałało to tak długo, jak oprogramowanie antywirusowe samo w sobie nie było złośliwym oprogramowaniem, co okazało się niepokojąco powszechne).





Kiedyś wybór systemu operacyjnego oznaczał trochę zanurzenia się: ponieważ oprogramowanie było do niego zakotwiczone, wybór, powiedzmy, Windows na Maca oznaczał długoterminowy wybór między różnymi dostępnymi kolekcjami oprogramowania. Nawet jeśli programista oferował wersje swoich produktów dla każdego systemu operacyjnego, przejście z jednego systemu operacyjnego na inny zwykle oznaczało konieczność ponownego zakupu tego oprogramowania.

To był jeden z powodów, dla których przez ponad dwie dekady otrzymaliśmy jeden dominujący system operacyjny. Ludzie mieli system Windows, co sprawiło, że twórcy oprogramowania chcieli pisać dla systemu Windows, co sprawiło, że więcej ludzi chciało kupować system Windows, co sprawiło, że stał się jeszcze bardziej atrakcyjny dla programistów i tak dalej. W latach 90. zarówno rządy USA, jak i Europy ścigały Microsoft w legendarnej, a dziś łatwej do zapomnienia batalii antymonopolowej. Ich główna skarga? Że Microsoft postawił kciuk na skali w rywalizacji między własną przeglądarką Internet Explorer a jej głównym konkurentem, Netscape Navigatorem. Microsoft zrobił to, mówiąc producentom komputerów, że muszą upewnić się, że Internet Explorer jest gotowy i czeka na pulpicie systemu Windows użytkownika, gdy użytkownik rozpakuje komputer i go skonfiguruje, niezależnie od tego, czy producenci komputerów tego chcą, czy nie. Netscape wciąż może być wstępnie dołączany do systemu Windows, jeśli chodzi o Microsoft. Lata sporów i oceany dokumentów prawnych można zatem sprowadzić do zasadniczego grzechu pierworodnego: producent systemu operacyjnego nadmiernie faworyzował własne aplikacje.

Kiedy iPhone pojawił się w 2007 roku, jego konstrukcja była znacznie bardziej restrykcyjna. Żaden kod zewnętrzny nie był dozwolony przez telefon; całe oprogramowanie na nim należało do Apple. To, co sprawiło, że było to nijakie – i nie do zarzucenia – było to, że był to telefon, a nie komputer, a większość konkurencyjnych telefonów była równie zablokowana. Liczyliśmy, że komputery będą platformami otwartymi — trudno je sobie wyobrazić w inny sposób — i rozumieliśmy telefony jako urządzenia, bardziej zbliżone do radia, telewizora i ekspresu do kawy.



Następnie, w 2008 roku, Apple ogłosił zestaw programistyczny dla iPhone'a. Zewnętrzni programiści byliby mile widziani, aby napisać oprogramowanie do telefonu, dokładnie tak, jak robili to przez lata z systemami Windows i Mac OS. Z jednym wielkim wyjątkiem: użytkownicy mogli instalować oprogramowanie na telefonie tylko wtedy, gdy było oferowane w sklepie Apple iPhone App Store. Deweloperzy mieli być akredytowani przez Apple, a następnie każda pojedyncza aplikacja miała zostać zweryfikowana, początkowo pod kątem standardów, które można było wywnioskować tylko na podstawie tego, co przeszło, a co nie. Na przykład aplikacje, które emulowały lub nawet ulepszały własne aplikacje Apple, nie były dozwolone.

Grzech pierworodny stojący za sprawą Microsoftu został znacznie gorszy. Nie chodziło o to, czy będzie można kupić iPhone'a bez przeglądarki Safari firmy Apple. To było to żadna inna przeglądarka byłoby dozwolone – lub, gdyby było to dozwolone, byłoby to możliwe tylko dzięki nieustannym cierpieniom Apple. A każda aplikacja sprzedawana na iPhone'a miałaby 30 procent ceny (a później jej zakupów w aplikacji) trafiła do Apple. Słynny z praw własności Microsoft nigdy nie odważył się pobierać podatku od każdego oprogramowania napisanego przez innych dla systemu Windows — być może dlatego, że przy braku spójnego dostępu do Internetu w latach 90., za pomocą którego można zarządzać zakupami i licencjami, nie byłoby realistycznego sposobu na to się stało.

Szybko do przodu o 15 lat, i to właśnie zrobił Apple ze swoim iOS App Store.

co to jest usługa mtk nlp?

W 2008 roku istniały powody, by sądzić, że ta sytuacja nie była tak niepokojąca, jak zachowanie Microsoftu w wojnach przeglądarek. Po pierwsze, udział Apple w rynku telefonów komórkowych nie był nawet bliski dominacji Microsoftu w systemach operacyjnych na komputery PC. Po drugie, jeśli całkowicie zablokowany iPhone z 2007 roku (i jego wiele odpowiedników) był w porządku, jak może być błędem posiadanie takiego, który był częściowo otwarty dla zewnętrznych programistów? Po trzecie, podczas gdy Apple odrzucało wiele aplikacji z jakiegokolwiek powodu – niektórzy programiści byli wystarczająco przestraszeni siekierą, że przyznali się, że boją się mówić źle o Apple w aktach – w praktyce było mnóstwo aplikacji przepuszczonych; w rzeczywistości setki tysięcy. Wreszcie restrykcyjność firmy Apple miała przynajmniej dobry powód, niezależnie od chęci Apple do kontroli: rosnąca liczba złośliwego oprogramowania oznaczała, że ​​krajobraz komputerów PC zmieniał się z anarchii w chaos. Niewłaściwe naciśnięcie klawisza lub kliknięcie myszą na komputerze może narazić całą jego zawartość na odległego twórcę wirusów. Apple było zdeterminowane, aby tak się nie stało z iPhonem.



Pod koniec 2008 roku było jeszcze więcej powodów do relaksu: wstęga została przecięta w Google Android Marketplace, tworząc konkurencję dla iPhone'a z modelem tworzenia aplikacji przez osoby trzecie, który był nieco mniej paranoiczny. Deweloperzy nadal rejestrowali się w celu oferowania oprogramowania za pośrednictwem Marketplace, ale po zarejestrowaniu mogli natychmiast umieścić oprogramowanie, bez sprawdzania przez Google. Nadal obowiązywał 30-procentowy podatek od sprzedaży, a aplikacje do przekraczania linii można było z mocą wsteczną wycofać z Marketplace. Ale był i jest duży zawór bezpieczeństwa: programiści mogą po prostu przekazywać lub sprzedawać swoje towary bezpośrednio właścicielom telefonów z Androidem, bez korzystania z Marketplace. Jeśli nie podobały im się zasady Marketplace, nie oznaczało to, że musieli zrezygnować z dotarcia do użytkowników Androida. Dziś udział w rynku Androida jest znacznie wyższy niż iPhone'a. (Aby mieć pewność, że udział w rynku jest odwrócony w przestrzeni tabletu; obecnie 97 procent ruchu w sieci na tabletach jest rozliczany przez iPady. Ale ponieważ cały czas pojawiają się nowe tablety – smak miesiąca właśnie przeszedł na Kindle Fire, urządzenie z systemem Android – można spojrzeć na przestrzeń i zobaczyć, jak eksperci antymonopolowi nazywają rynek kontrowersyjny, czyli taki, jakiego chcesz mieć, jeśli masz zamiar cierpieć z powodu dominacji na rynku przez jeden produkt. Króla można zepchnąć ze wzgórza.)

Dlaczego więc mamy się w ogóle martwić przy tych wszystkich korzystnych wydarzeniach i reakcjach w latach 2007-2011?

Najważniejsze powody są związane z lawinową powtarzalnością szkieletu iPhone'a. Model App Store powrócił na PC. Dostępny jest teraz App Store dla komputerów Mac, który pasuje do iPhone'a i iPada, i zawiera tę samą baterię ograniczeń. Niektóre ograniczenia, akceptowane jako normalne w kontekście telefonu komórkowego, wydają się mniej znane w krajobrazie PC.

Na przykład oprogramowanie dla Mac App Store nie jest dozwolone, aby środowisko Mac wyglądało inaczej niż po wyjęciu z pudełka. (To ironia losu dla firmy, której dawne motto narzucało innym myślenie.) Programiści nie mogą dodać ikony swojej aplikacji do pulpitu lub stacji dokującej bez zgody użytkownika, co jest niesamowitym echem tego, co sprawiło, że Microsoft znalazł się w tak gorącej wodzie. (Chociaż w przypadku Microsoftu problem polegał na zakazie usuwanie ikony IE — Microsoft nie próbował zapobiec dodatek innych ikon oprogramowania, zainstalowanych przez producenta komputera lub użytkownika). Programiści nie mogą powielać funkcji już oferowanych w Sklepie. Nie mogą licencjonować swojej pracy jako Wolnego Oprogramowania, ponieważ te warunki licencyjne są sprzeczne z warunkami Apple.

Ograniczenia treści to niezbadany obszar. W szczytowym momencie dominacji rynkowej systemu Windows Microsoft nie miał żadnej roli w określaniu, jakie oprogramowanie będzie, a jakie nie będzie działać na jego komputerach, a tym bardziej, czy zawartość tego oprogramowania miałaby ujrzeć światło ekranu. Laureat nagrody Pulitzera, rysownik Mark Fiore, odnalazł swoją aplikację na iPhone'a odrzucony ponieważ zawierał treści, które wyśmiewają osoby publiczne. Fiore był na tyle dobrze znany, że odrzucenie podniosło brwi, a Apple później cofnęło swoją decyzję. Jednak fakt, że aplikacje muszą rutynowo spotykać się z zatwierdzaniem, maskuje, jak niezwykła jest sytuacja: firmy technologiczne zajmują się zatwierdzaniem, jeden po drugim, tekstu, obrazów i dźwięków, które wolno nam znaleźć i doświadczyć na naszych najpopularniejszych portalach. świat sieciowy. Dlaczego mielibyśmy prawdopodobnie chcieć, aby tak właśnie działa świat pomysłów i dlaczego mielibyśmy myśleć, że samo posiadanie konkurencyjnych firm technologicznych – z których każda jest uprawniona do cenzurowania – rozwiązuje problem?

Jest to szczególnie niepokojące, ponieważ rządy zdały sobie sprawę, że te ramy znacznie ułatwiają ich własną cenzurę: to, co kiedyś było syzyfową walką o powstrzymanie dystrybucji książek, traktatów, a następnie stron internetowych, staje się kilkoma powiadomieniami o usunięciu dla garstki cyfrowych strażnicy. Nagle można sprawić, że kontrowersyjna treść zniknie, naciskając na firmę technologiczną znajdującą się pośrodku. Kiedy Exodus International — [m]mobilizowanie ciała Chrystusa do służenia łaską i prawdą światu dotkniętemu homoseksualizmem — wydany aplikacji, która m.in. nękała homoseksualizm, przeciwnicy nie tylko źle ją oceniali (recenzje jednogwiazdkowe wypadały dwa do jednego przeciwko pięciogwiazdkowym), ale także wnioskował Apple, aby usunąć aplikację. jabłko zrobili .

Oczywiście Mac App Store, w przeciwieństwie do swojego odpowiednika na iPhone'a i iPada, nie jest jedynym sposobem na umieszczenie oprogramowania (i zawartości) na komputerze Mac. Na razie możesz nadal instalować oprogramowanie na komputerze Mac bez korzystania z App Store. A nawet na bardziej zablokowanym iPhonie i iPadzie zawsze jest przeglądarka: Apple może monitorować zawartość aplikacji – i dlatego jest postrzegany jako biorący za to odpowiedzialność – ale wydaje się, że nikt nie myśli, że Apple powinien ograniczać to, co strony internetowe, które użytkownicy Safari mogą odwiedzać. Pytanie do tych, którzy stoją za petycją przeciwko Exodusowi: czy poparłbyś również petycję żądającą, aby Apple uniemożliwił użytkownikom iPhone'a i iPada dostęp do witryny Exodus w Safari? Jeśli nie, to co innego, skoro Apple może banalnie zaprogramować Safari tak, by wprowadzać takie ograniczenia? Czy to ma sens? Park Południowy odcinki można pobrać za pośrednictwem iTunes, ale aplikacja South Park zawierająca te same treści została zablokowana w App Store?

Biorąc pod uwagę, że aplikacje zewnętrzne mogą nadal działać na komputerach Mac i Android, warto zapytać, co sprawia, że ​​sklepy i rynki są tak dominujące — na tyle przekonujące, że programiści są gotowi podjąć wyzwanie i uzyskać 30-procentowy spadek przychodów, zamiast po prostu sprzedawać ich aplikacje bezpośrednio. iPhone ogranicza zewnętrzny kod, ale programiści mogą nadal, w wielu przypadkach, oferować funkcjonalność za pośrednictwem strony internetowej dostępnej przez przeglądarkę Safari. Niewielu programistów to robi, a trzeba wykonać pracę, aby wykryć, co oddziela regułę od wyjątku. ten Czasy finansowe jest jednym dostawcą treści który ściągnął swoją aplikację z [iOS] App Store aby uniknąć dzielenia się danymi klientów i zyskami z Apple, ale nie ma zbyt wiele towarzystwa.

Odpowiedź może leżeć w pozornie błahych miejscach. Nawet jedno lub dwa dodatkowe kliknięcia mogą zniechęcić użytkownika do skonsumowania tego, co zamierzał zrobić — lekcja, którą podkreślono w przypadku firmy Microsoft, gdzie dostępność IE na pulpicie była postrzegana jako sygnał przewagi nad koniecznością pobierania i pobierania przez użytkowników zainstaluj Netscape. Wartość domyślna jest wszechmocna, co potwierdza wartość ofert w celu określenia, jakiej wyszukiwarki użyje przeglądarka podczas pierwszej instalacji. Takie transakcje zapewniły 97 procent przychodów Mozilli, producenta Firefoksa w 2010 roku — 121 milionów dolarów . Zawór bezpieczeństwa aplikacji terenowych wydaje się mniej przydatny, gdy ludzie są tak bez wysiłku kierowani do sklepów i rynków zbytu dla swoich aplikacji.

Ważnym czynnikiem jest również bezpieczeństwo — konsumenci są skłonni przekazać kontrolę nad swoim kodem dostawcom systemów operacyjnych, gdy widzą tak wiele złośliwego oprogramowania na wolności. Istnieje wiele podejść do radzenia sobie z problemem bezpieczeństwa, z których niektóre obejmują zjawisko zwane sandboxing – uruchamianie oprogramowania w chronionym środowisku. Piaskownica będzie wkrótce wymagana od aplikacji Mac App Store. Więcej informacji na temat sandboxingu oraz omówienie jego zalet i wad można znaleźć tutaj .

Faktem jest, że dzisiejsi programiści piszą kod mając na uwadze nie tylko akceptację konsumentów, ale także akceptację dostawców. Jeśli programista ma coś fajnego do pokazania, będzie chciał to w Android Marketplace i iOS App Store; żaden nie jest substytutem drugiego. Obaj nawiązują długoterminową relację kodera z dostawcą systemu operacyjnego. Użytkownik znajduje się w tej samej sytuacji: jeśli przejdę z iPhone'a na Androida, nie mogę zabrać ze sobą swoich aplikacji i na odwrót. A ponieważ treści są przesyłane przez aplikacje, może to oznaczać, że nie mogę też ich zabrać – lub, jeśli mogę, to tylko dlatego, że jest jeszcze inny strażnik, taki jak Amazon, który uruchamia aplikację na więcej niż jednej platformie, agregując treści. Potencjalnie przytłaczające relacje z Apple, Google lub Microsoftem uwalnia dopiero nowy konkurent, taki jak Amazon, który jest strukturalnie przygotowany do zrobienia tego samego.

Rozkwit innowacji i komunikacji został zapoczątkowany przez pojawienie się komputerów osobistych i sieci oraz ich generatywnych cech. Oprogramowanie było instalowane po jednej maszynie na raz, co było powiązaniem między niezliczonymi producentami oprogramowania i użytkownikami. Witryny mogą pojawiać się w dowolnym miejscu w sieci — związek między niezliczonymi webmasterami i internautami. Teraz aktywność skupia się wokół kilku portali: dwóch lub trzech producentów systemów operacyjnych, którzy są w stanie zarządzać wszystkimi aplikacjami (i treściami w nich zawartymi) w sposób ciągły, oraz malejącym zestawem dostawców hostingu w chmurze, takich jak Amazon, którzy mogą zapewnić odmowę odporne miejsca na założenie strony internetowej lub bloga.

Zarówno twórcy oprogramowania, jak i użytkownicy powinni wymagać więcej. Deweloperzy powinni szukać sposobów na dotarcie do swoich użytkowników bez przeszkód, poprzez wciąż otwarte platformy lub nacisk na warunki narzucone przez te zamknięte. A użytkownicy powinni być gotowi do jazdy w terenie na platformach, które wciąż na to pozwalają — w zgodzie z pierwotnym duchem komputera, być może wzmocnionym przez systemy, które pozwalają aplikacjom na próbne uruchomienie na urządzeniu bez posiadania kluczy do królestwa. Jeśli pozwolimy się ukołysać satysfakcją otoczonym murem ogrodom, ominie nas innowacja, której sprzeciwiają się ogrodnicy, i narazimy się na cenzurę kodu i treści, która była wcześniej niemożliwa. Potrzebujemy wściekłych nerdów.

Jonathan Zittrain jest profesorem prawa i informatyki na Uniwersytecie Harvarda oraz autorem książki Przyszłość Internetu — i jak go powstrzymać.

ukryć

Rzeczywiste Technologie.

Kategoria

Bez Kategorii

Technologia

Biotechnologia

Polityka Techniczna

Zmiana Klimatu

Ludzie I Technologia

Dolina Krzemowa

Przetwarzanie Danych

Magazyn Mit News

Sztuczna Inteligencja

Przestrzeń

Inteligentne Miasta

Blockchain

Historia Funkcji

Profil Absolwenta

Połączenie Absolwentów

Funkcja Wiadomości Mit

1865

Mój Widok

77 Msza Św

Poznaj Autora

Profile W Hojności

Widziany Na Kampusie

Listy Absolwentów

Aktualności

Wybory 2020

Z Indeksem

Pod Kopułą

Magazyn Informacyjny Mit

Wąż Pożarowy

Nieskończone Historie

Projekt Technologii Pandemicznej

Od Prezydenta

Przykrywka

Galeria Zdjęć

Zalecane